Dobre wieści - udało nam się z Elą krakowską załatwić krakowski domek dla Welwecika!
Przemili Państwo, rozmawiałam z nimi kilka razy (w zasadzie z Panią), akcja wyglądała tak:
zadzwoniłam wczoraj do schronu, żeby sie dowiedzieć co i jak, i czy jest szansa na psiaka dla nich. Okazało się, że dziś mieli przyjechać jacyś inni ludzie, spod Warszawy - nieznani i niesprawdzeni. Ubłagałam więc panią kierownik schroniska, o tych Krakusów, zaręczyłam za nich, itd (dobry znajomi Eli, za którą z kolei sama daję głowę). Kierowniczka powiedziała ze sie zastanowi - ja jej znów cała przemowę

, w końcu powiedziała ze za godzinę da znać. W końcu, krakowscy chętni zadzwonili, i dowiedzieli się że mogą przyjechać. Było koło 12 chyba, oni w Krakowie, pies w Rzeszowie, pracowali, a do 18 trzeba było sie na miejscu pojawic - jak nie, to następnego dnia przyjechaliby tamci. Pani krakowska miała refleks; pojechała. Z drogi dzwoniła, że nie wie czy zdąży przed 18 - potworny korek. W końcu się udało, i wrócili z Welwetem. Dziś u nich była Ela, wygląda ze wszystko będzie OK



Bierzemy go w opiekę, postaram sie jak tylko sie zaaklimatyzuje spotkać na spacerku, i wtedy obiecuję fotki!
Dobrze jest, jestem bardzo szczęśliwa że się tak sprawnie wszystko udało!!